O tym nie wiedziałam emigrując do Anglii, czyli 8 ciekawostek o brytyjskich zwyczajach!

O tym nie wiedziałam emigrując do Anglii, czyli 8 ciekawostek o brytyjskich zwyczajach!


Anglia ciekawostkiAnglia ciekawostki, kolejność losowa :)

1. Bezpłatne gazety. Tak tak, wiem, w Polsce też mamy. Jednak różnica polega na tym, że w Londynie bezpłatne gazety są powszechnie czytane, zawierają coś więcej niż całostronicowe reklamy i teksty zapchajdziury. Już nie wspomnę o tym że na przykład bezpłatna gazeta “Time Out” to biblia dla wszystkich którzy chcą wiedzieć co się dzieje w Londynie, jakie koncerty i festiwale są grane, znajdziesz tam namiary na wszystkie kina na świeżym powietrzu, dobre restauracje, a także wywiady itp. Mają też świetną stronę internetową i profil na facebooku. Dziwi mnie to, ale nie ma odpowiednika tej gazety w Polsce. Można by powiedzieć, że Aktivist – ale ta gazeta ma bardzo słaby zasięg.
Kiedy wracam z pracy metrem, większość osób w moim wagonie zwykle czyta “London Evening Standard”.

2. Światło w łazience zapala się pociągając za sznurek. Health & Safety. W starszych kamienicach (czyli w dużej części mieszkań w Londynie) nie uświadczysz też kontaktu w łazience. Ja suszę i układam włosy w kuchni.

3. Nie wiem czy wiecie, ale 1 na 3 osoby mieszkające w Londynie to osoba o innym pochodzeniu niż z UK. Mieszka tu ogromna ilość emigrantów, osób które tęsknią za “domem” a także domowym jedzeniem. Z tego powodu jest bardzo prawdopodobne, że w swoim najbliższym sklepiku spożywczym znajdziesz śmietanę 12% Mlekovity, baklavę w 645 odmianach (true story ;)), najprawdziwszą włoską mozarellę czy harissę. Mogłabym tak wymieniać jeszcze przez 10 linijek, ale po co – wpadnij i zobacz na własne oczy :)

photo(2)4. Okna w UK zwykle są otwierane na zewnątrz, o ile nie są przesuwane do góry. Ja nie znalazłam jeszcze sposobu aby je samodzielnie umyć – próbowałam wszystkich możliwych wygibasów, włącznie ze zwisaniem z okna – nie da się dosięgnąć wszystkich zakamarków. Mieszkam na I piętrze, więc nie mogłam po prostu stanąć po drugiej stronie. Do mycia okien trzeba zatrudniać ekipę :D

5. Ostatnio poszliśmy w sobotę posiedzieć w Southbank centre (będzie osobna notka o tym cudownym miejscu!), popracować z widokiem na panoramę Londynu. Po kilku godzinach postanowiliśmy się przenieść na pobliską ławkę nad rzeką, aby popatrzeć na Big Bena. Usiedliśmy na ławce obok starszego pana, który nie zwlekał nawet chwili aby do nas zagadać. O pogodzie, o polityce, o wszystkim. To jest coś co spotyka mnie na każdym kroku i to nie tylko kiedy stoję na środku chodnika i wyglądam na zagubioną, choć wtedy też oczywiście. Będą Cię zagadywać w sklepie, w kawiarni czy w autobusie.
Kiedyś mój chłopak wyszedł na papierosa w piątkową noc, założył kaptur i stanął pod ścianą. W pewnym momencie podszedł do niego pijany przechodzień i zapytał go czy wszystko OK, bo wygląda na smutnego. Krzysiek powiedział, że wszystko ok, po prostu jest zimno a on pali papierosa.
Nigdy nie wiesz z kim przyjdzie Ci zamienić kilka zdań ;)

6. Jeśli chcesz poimprezować w Londynie, musisz się przygotować na to, że większość miejsc zamyka się o 23 lub o północy. Puby, coctail bary itp. Oczywiście są miejsca czynne dłużej, ale to raczej wyjątki od reguły. Właśnie w tej chwili moi znajomi w pracy dyskutują na ten temat, Anglicy nie mogą pojąć jak można imprezować do rana. Po co? Czy nie jestem wtedy zmęczona? :D W UK idziesz na imprezę prosto po pracy.

7. Kiedy przechodzisz na czerwonym świetle, a robisz to ciągle, samochody nie trąbią, zwalniają lub nawet się zatrzymują. Kiedy wracam do Polski cały czas muszę sobie przypominać, że muszę czekać na zielone.

photo(4)8. Wiesz jak jest obiad po angielsku? Mnie całe życie uczono, że dinner. A o której godzinie zwykle je się obiad? A lunch? Nie wiem jak dla Ciebie, ale dla mnie obiad=lunch. Przynajmniej dopóki mieszkałam w Warszawie ;) Otóż rozkład posiłków w Anglii wygląda następująco: najpierw śniadanie = breakfast, bez zmian. Oprócz tego że połowa populacji je owsiankę na śniadanie, która jest do kupienia nawet w McDonald’s za 99 pensów. Następnie mamy lunch, czyli…yyyy….. lunch? Jak to przetłumaczyć w świetle pomieszania o którym piszę? Lunch w UK jemy o 13.00, najczęściej jest to kanapka z małą paczką czipsów. Z całą pewnością nie jest to kotlet, ziemniaki i surówka. Kiedyś, w poprzedniej pracy koleżanka kupiła sobie na lunch łososia z ziemniakami i szparagami. Ludzie nie mogli zrozumieć dlaczego je… no właśnie dinner na lunch? (Obok na zdjęciu ja i typowy lunch, czyli park+zupa). Ponieważ moi drodzy, dinner to tak naprawdę kolacja. Albo późny obiad. To właśnie na dinner Anglicy jedzą pieczenie, spaghetti czy inne tarty. Zwykle około godziny 19-20. Bronię się przed tym rękami i nogami. Ma to swoje plusy – rodzina może jeść razem posiłek, przy stole. Często też moi Brytyjscy znajomi umawiają się z przyjaciółmi na gotowanie i wspólne biesiadowanie. W środku tygodnia of kors!

  • Barbara Stanula

    A jak jest w Derby?

  • I tęsknota za Londynem odżyła… Jak mi brakuje przechodzenia na czerwonym, darmowego Metro z rana i kanapek Chicken Spicy z Tesco… ahhh

  • Po tylu latach już mi się zaciera, co wiedziałam o Anglii i Anglikach, a co już się stało częścią mnie :)
    Na pewno miliony rzeczy mnie dziwiły, głównie w mentalności.
    Do dziś dziwi mnie, jak skryci i ‚powierzchowni’ w kontaktach potrafią być Anglicy (small talk) przy jednoczesnym wyciąganiu z rozmówcy wszystkich możliwych szczegółów z jego życiorysu.
    Czasami mam wrażenie, że to przemyślana strategia, żeby odciągnąć uwagę od siebie :)
    A jeszcze odnośnie pubów – poszłam tam kiedyś wieczorem z moim bratem. Akurat był jakiś mecz i tłumy kibiców rozkoszowały się ich ulubioną rozrywką: STANIEM z kuflem piwa.
    My chcieliśmy sobie coś zjeść.
    Barman spojrzał się na nas jak na czubków.
    Nauczyłam się wtedy, że jedzenie w pubach, to tylko w wybranych i głownie w okolicy lunchu :)

    • Tak!!! Stanie z kuflem piwa – to moglby byc kolejny punkt w moim tekscie :D

  • Ewa Roczniak

    Cześć Marta, trafiłam tutaj z Klubu Polki, a jakże! Fajna lista, ja bym tutaj jeszcze dodała ten ich zwyczaj siadania na każdym nawet najmniejszym skrawku trawy! Uwielbiam City wiosną, latem w porze lunchu, gdzie wszyscy leżą sobie na trawie…. no i te parki! kocyk, książka i leżysz… za tabliczkę „nie deptać trawników” gmina by w sądzie wylądowała, co najmniej… pozdrawiam ciepło! Będę tu wracać!

    • Cześć Ewa! Witam Cię serdecznie na blogu :) Kurcze Klub Polki to ostatnio dla mnie najlepsze źródło inspiracji :D
      Masz rację z tym parkiem, uwielbiam to i korzystam w każdy cieplejszy dzień!