Cudze chwalicie, swego nie znacie! O internecie w Londynie

Cudze chwalicie, swego nie znacie! O internecie w Londynie


Jakby Cię ktoś zapytał o oszacowanie na którym miejscu wśród stolic europejskich znajduje się Londyn pod względem szybkości internetu, to niech zgadnę, na pewno dasz mu miejsce w pierwszej dziesiątce?

Może top 3?

Londyn zajmuje 26 miejsce wśród miast Europy, biorąc pod uwagę średnią prędkość internetu. 26 miejsce na 33.

Polska 24.

Przed Anglią jest Kijów, Ukraina (20), Sofia, Bułgaria (17) czy Bukareszt, Rumunia (1). Tak, dobrze widzisz – Rumunia zajmuje pierwsze miejsce ze średnią prędkością 81.18 Mbps. Nie powinno to dziwić aż tak boardzo biorąc pod uwagę, że jest to zaplecze informatyczne Europy. Więcej o tym przeczytasz w tym artykule The Telegraph.

Kiedy przeprowadziliśmy się do Lodynu, w naszym pierwszym mieszkaniu mieliśmy łącze 2Mbps, co dla mojego chłopaka było szokiem kulturowym ;-) Teraz mamy około 12Mbps, nadal mało, ale już się przyzwyczailiśmy ;-) Ech, ten internet w Londynie!

Według ostatnich badań 97% gospodarstw domowych w Anglii ma internet o prędkości do 2Mbps.

Mniej więcej 3 miesiące temu przeprowadziliśmy się z firmą do nowego biura. Odnowiony budynek, wszystko jeszcze pachnie farbą, marzenie. Był jednak jeden problem, a mianowicie budynek nie miał doprowadzonego internetu. Mnie osobiście w ogóle to nie zmartwiło, bo pamiętałam jak w Polsce w takiej sytuacji traktuje się klienta biznesowego, internet jest założony w ciągu kilku dni roboczych, co najwyżej kilkunastu. Jak ja się zdziwiłam! Od trzech miesięcy nie mamy internetu, a British Telecom zwodzi nas od wielu tygodni, że już zaraz się to zmieni. To jest nie do pomyślenia, żeby firma, która opiera się na dostępie do internetu, miała taki problem. Dodam jeszcze, że wszyscy u mnie w firmie przyjmują to ze stoickim spokojem.

Mówi się, że słaby internet ma wpływ na spowolniony rozwój sektoru internetowego i na pewno jest w tym wiele racji.

Ale to jeszcze nic! Największym szokiem dla mnie było to jak słaby zasięg tutaj mają telefony komórkowe. Na przykład w godzinach lunchu bardzo często nie da się zadzwonić, bo linia jest przeciążona. Kiedy wychodzisz na koncert, albo na zakupy na Oxford Street musisz się liczyć z tym, że przy wchodzeniu do sklepów albo w dużym tłumie będziesz poza zasięgiem, a wrzucenie zdjęcia na facebooka zajmie całe wieki. Za dużo ludzi na jeden przekaźnik – ze stoickim spokojem wyjaśnił mi kolega Brytyjczyk.

W poprzedniej pracy miałam komórkę w sieci Vodafone – prawie nigdy nie miałam zasięgu w budynkach, we własnym mieszkaniu musiałam wisieć przy oknie, żeby odebrać telefon ;-)

Anglicy oczywiście bardzo to wszystko przeżywają, no bo jak to może być, że są w ogonie Europy jeśli chodzi o internet? Lepiej ich o to nie zagadywać, bo możemy być świadkami rzeczy niezwykle rzadkiej – kiedy Anglik zapomina o dobrych manierach i uśmiechu i zaczyna kląć na rząd i wszystkich świętych ;-)

Tytułowe zdjęcie Duncan Hull

  • Natalia Wisniewska

    To prawda, internet w Londynie jest fatalny! Tak samo zasięg telefonów komórkowych. Byłam w ciężkim szoku, gdy w środku miasta nie mogłam wykonać telefonu. Mój rodzinny Gdańsk przy Londynie to bajka!:)

    • Tak, w godzinach lunchu rozmowa telefoniczna jest niemożliwa :-) Na początku, tuż po przeprowadzce myślałam, ze zepsuł mi się telefon… teraz już się z tego śmieję i dzwonię na skype. Człowiek jest w stanie się do wszystkiego przystosować!