Poradnik dla przyjaciół emigrantów

Poradnik dla przyjaciół emigrantów


Żyjemy w czasach kiedy przeprowadzka nawet na antypody nie jest czymś bardzo niezwykłym i nieosiągalnym. A przynajmniej dla tej części społeczeństwa do której ja należę ;-) Doskonale wiem, że emigracja jest niełatwa nie tylko dla samych wyjeżdżających, ale także dla ich bliskich, dlatego postanowiłam napisać kilka słów do osób, które zostają… bo w sieci jest mnóstwo informacji o drugiej stronie medalu.

Do rzeczy.

Przede wszystkim, ciocia Ninja radzi:

Nie obrażaj się, nie odrzucaj i nie traktuj emigracji jako opuszczenia

Mogę się założyć, że każdy kto wyjeżdża chce zachować jak najlepsze relacje z bliskimi, dlatego miej na uwadze, że emigrant nie wyjeżdża po to, żeby Cię zostawić. Wiem, że to jest bolesne i nie jest fajnie machać na pożegnanie, ale osoba która wyjeżdża nigdy tak bardzo nie potrzebuje Twojego wsparcia jak teraz. Ona potrzebuje właśnie teraz od Ciebie usłyszeć, że wszystko będzie dobrze, że zrobisz wszystko, żeby utrzymać kontakt i że mocno trzymasz kciuki. Może być tak, że tam gdzie jedzie nie ma nikogo, nie ma jeszcze swojego miejsca ani pracy… nie jest to łatwe, wiesz? Mów o swoich emocjach, dziel się tym co się z Tobą dzieje, ale nie obciążaj drugiej osoby mówieniem „szkoda, że wyjeżdżasz” czy też „czy to już koniec?”, to jest egoistyczne podejście które niczego nie buduje, oprócz nieporozumień.

Nie oczekuj od drugiej strony więcej pracy nad Waszą relacją

Jak Monika w komentarzu do tego tekstu słusznie zauważyła, bardzo często to od nas emigrantów oczekuje się podtrzymywania znajomości.

Ja uważam, że oczekując od przyjaciela na emigracji stania na straży znajomości, robisz coś co w psychologii nazywa się samospełniającym się proroctwem. Siedzisz z założonymi rękami, prawdopodobnie zezłoszczony i czekasz na ruchy z drugiej strony? To zrujnuje Waszą przyjaźń i spowoduje, że będziesz mógł powiedzieć „wiedziałem, że tak będzie”, a to tylko dlatego, że sam przyłożyłeś się do tej katastrofy.

Rozwiązaniem tego klinczu jest rozmowa o emocjach, o tym, że jesteś wkurzony, że przyjaciel wyjechał i nie możesz już na niego liczyć na codzień. Ale tak jak w punkcie pierwszym – nie obwiniaj, bo ten wyjazd nie został zaplanowany Tobie na złość przecież…

Nie obiecuj, że przyjedziesz

Żeby było jasne – przyjeżdżaj! Ale jeśli na pewno nie wiesz, że to zrobisz to proszę nie opowiadaj przy każdej okazji jak to na 100% wpadniesz w odwiedziny, po czym 2 lata później nadal nie masz nawet kupionych biletów… To naprawdę bardzo boli i wzmacnia tęsknotę.

Ja bardzo często myślę o tym jak o papierze lakmusowym znajomości. Czy naprawdę nie możesz znaleźć czasu dla bliskiej Ci osoby?

Poszukajcie nowego sposobu komunikowania się

Jako że kawa czy spacer w weekend odpada, trzeba pomyśleć o nowym sposobie podtrzymywania bliskości. Może zaczniesz pisać długie maile? Ja dostaję od mojej przyjaciółki i je uwielbiam. A może po prostu wysyłaj zdjęcia od czasu do czasu? Dostaję takie maile od przyjaciółek, widzę jak dzieci rosną, mam fotorelację z wizyty w zoo czy fotki z wakacji i nadal czuję się częścią ich życia. Bardzo miłe to uczucie :-)

Może sposobem dla Was będzie umawianie się na Skype co dwa tygodnie w piątek, z piwkiem? Albo szybkie, spontaniczne rozmowy w czasie lunchu?

Organizujcie spotkania!

No wiem, że to wcale nie jest takie proste ;-) Mieszkam w Londynie, więc mam tanią i szybką podróż, bez problemu mogę wpaść na weekend do Polski. Ale przyznam, że nie chcę całego urlopu przeznaczyć na podróżowanie do Ojczyny, bo jednak mi trochę szkoda czasu. To nie jest odpoczynek, uwierz mi. Dlatego nie widzę powodów aby nie spotykać się… w Rzymie? W Dublinie? Pod koniec maja jadę na kilka dni do Gdańska z przyjaciółką, dla mnie to jest mocne 2 w 1, bo się urlopuję i odpoczywam w fajnym miejscu, plus spotykam się z Karoliną. Cudowny miks. Mój Krzysiek za to jedzie z przyjacielem na trekking do Walii.

Nie będę pisać o oczywistościach w stylu słuchaj, a nie tylko mów, czy bądź wsparciem w trudnych chwilach, bo to przecież nie jest tekst o tym jak się przyjaźnić w ogóle.

Jeśli tylko chcesz dalej być blisko, znajdziesz na to sposób. Przecież tyle się znacie :-)


Masz znajomych, którzy mają bliskich na emigracji? Podaj dalej ten tekst aby wszystkim nam żyło się lepiej!

Zdjęcie autorstwa Mariano García-Gaspar

  • Marta Zielinska

    W 100% się zgadzam. Prosto, krótko i na temat – dzięki! :)

  • Natalia B

    o, jak trafiłaś w sedno! Tak, nie wiem, co mnie bardziej irytuje: oczekiwanie, że gdy będę miała forsę i wolne, to natychmiast stawię się w Polsce, czy oczekiwanie, że będę wokół wszystkich skakać, żeby raczyli o mnie w ogóle pamiętać…

  • Marta, wszystko dokładnie tak jak napisałaś! I że trochę „szkoda” urlopu na wyjazdy do Polski i że brakuje tych wspólnych kaw i spacerów, ale skype naprawdę pomaga. I z tym „przyjadę na 100%” – ja wciąż słyszę to od jednej osoby, chociaż ostatnio przestała już obiecywać. Myślę sobie, że trochę to jest tak, że oczekuje się od nas, wyjeżdżających, że to my będziemy stać na straży znajomości i te znajomości podtrzymywać, jakby to był tylko jednostronny „obowiązek”.

    • Monika bardzo Ci dziękuję za ten fantastyczny komentarz. Tego puzla brakowało mi do układanki, także zedytuję tekst i dodam to jako ososbny punkt, bo to w 100% prawda, że to od nas oczekuje się podtrzymywania znajomości.
      Pozdrawiam ciepło :)

  • Sama prawda! Szczególnie o tym, że nie bardzo chcę spędzać każdy urlop w Polsce… auć!