Tel Awiw – pierwsze wrażenia

Tel Awiw – pierwsze wrażenia


A było tak. W pracy dostałam kilku klientów z Izraela i się z nimi zaprzyjaźniłam. Rozmawialiśmy o wspólnej historii naszych krajów, wzruszałam się kiedy mi opowiadali o losach swojej rodziny, no i mówili mi też dużo o Tel Awiwie, o swoim codziennym życiu. To wszystko spowodowało, że Izrael znalazł się w top 3 miejsc, które chciałam odwiedzić jak najszybciej. Sprawdzałam bilety z Londynu, ale były drogie, więc odpuściłam. Po czym przyszłam do pracy w pewien poniedziałek i okazało się, że firma mnie wysyła na konferencję do Tel Awiwu, a chwilę po tym jak mój klient dowiedział się, że przyjeżdżam, dogadał się z moją szefową i tak wpadłam tu na prawie 2 tygodnie.

2 tygodnie ciężkiej pracy co prawda, bo oni się tutaj nie oszczędzają, ale nie będę narzekać – jest cudownie! A piszę do Was z tarasu na dachu mojego hotelu:
IMG_4828

Pierwsze wrażenie po wyjściu z samolotu – z jakiegoś powodu byłam zaskoczona, że powietrze pachnie tu słoną wodą. Tak jak w Egipcie i trochę tak jak na Cyprze. Kiedy taksówkarz wiózł mnie do hotelu, to już zupełnie miałam flashbacki z Egiptu – jazda na drodze to szkoła przetrwania, może nie trąbią tak jak w Kairze, ale spokojnie można spotkać samochody jadące na dwóch pasach, szybko mijające samochód za samochodem. To wszystko nie zmienia faktu, że już w samym Tel Awiwie wszystko wygląda zupełnie normalnie, także mam zamiar dojeżdżać do pracy na rowerze, jadąc promenadą nad morzem.

Morze! Jest cudownie ciepłe, kąpiel to sama przyjemność. Plaże miejskie są czyste i zadbane, piasek złoty i drobny. Jeszcze nie rozgryzłam dlaczego pomimo znaków zakazu kąpieli, w wodzie jest pełno ludzi, ale pewnie wkrótce rozwikłam i tę zagadkę ;-) Jutro wybieram się na bardziej odosobnione plaże na północy Tel Awiwu, także ciekawe jak tam jest.
IMG_4810

Poza tym, co ciekawe – na ulicach widać mnóstwo młodzieży w mundurach, obojga płci. W Izraelu służba wojskowa jest obowiązkowa dla wszystkich, wiedziałam o tym, ale i tak jest to dziwny widok. Młodym ludziom mundury nie pasują…

Jak wiecie w Izraelu mówi się w języku hebrajskim. W piśmie wygląda on trochę jak arabski (ale mówienie, że są podobne jest „troszkę” obraźliwe dla Izraelczyków), także nic nie można rozpoznać. Wynikają z tego czasami bardzo zabawne sytuacje, takie jak… Szukałam dzisiaj miejsca aby zjeść obiad i na tripadvisorze znalazłam tą super polecaną knajpę wegańską. Na miejscu okazało się, że mają menu tylko po hebrajsku więc zamówiłam jedzenie (ojezusmaria jakie dobre) i miętową lemoniadę.
index
Lemoniada była pyszna, więc zamówiłam drugą. Kiedy zaczęło mi się kręcić w głowie, poprosiłam o wodę, ewidentnie się odwodniłam… kiedy już poprosiłam o rachunek, zobaczyłam na nim – margarita i w ten oto sposób dowiedziałam się, że ta jakże pyszna lemoniada była z alkoholem i chcąc nie chcąc się lekko wstawiłam :D Kelnerka padła ze śmiechu, a ja chwiejnym krokiem udałam się do supermarketu na zakupy, bo przecież zaraz zaczyna się szabat, więc wszystko będzie zamknięte. Tam chodziłam bez celu między półkami, kupiłam wodę i trochę owoców, po czym nie wiem jak i kiedy, zostawiłam przy kasie swoją kartę kredytową… na szczęście jakaś dziewczyna mnie dogoniła i zapytała czy to ja zostawiłam ową kartę. Ekhm.

Oprócz tego dzisiaj odbyła się w Tel Awiwie Gay Parade – czyli jak rozumiem odpowiednik naszej Parady Równości. Uczestniczenie w niej to było niesamowitym doświadczeniem kulturowym, ale więcej chciałabym opisać w osobnym poście. Tak na marginesie – umieściłam na swoim prywatnym profilu zdjęcia i opis z parady, po czym straciłam kilku znajomych, którzy chyba uznali, że jestem zbyt… no nie wiem – rozwiązła? tolerancyjna? Kto tam ich wie ;-)
IMG_4798Poza tym bardzo dużo video dodaje na bieżąco na snapchacie, więc jeśli chcecie wiedzieć jak wygląda Tel Awiw na codzień – wpadajcie na marta.ninja.

Tymczasem – stay tuned!

 

  • Piękne plaże! Niedługo jadę nad morze i… w marzeniach tak je własnie widzę :P No dobra, to Bałtyk :)
    Podoba mi się opowieść o lemoniadzie :D
    Nie wiedziałabym co zamówić widząc hebrajskie menu, losować? Ale wtedy można natrafić na kwiatki typu Twoja margarita :P
    Utrata znajomych… No cóż… Bez komentarza…

  • No dobra. Dopisuję to miasto do listy miejsc, które mam odwiedzić zanim zakopią mnie w ziemi ; )

    • Siedzę właśnie na bulwarze w Tel Awiwie, patrzę w morze i mówię to z całą mocą – dobrze robisz ;-)

  • Świetnie, że udało Ci się połączyć wyjazd służbowy z relaksem. To bardzo rzadko się zdarza! No i nie psoć już więcej z tymi lemoniadami! :)

  • Szkoda, ze mnie z pracy nikt nie wysyla na egzotyczne podroze ;) Ten tekst, jak Ci zniknelo pare znajomych z priva zupelnie mnie rozwalil, haha. Enjoy your stay! ;)

    • No cóż, mnie też nie wysyła na codzień, to jest moja pierwsza taka podróż, ekhm służbowa ;-)
      Co do znajomych – trudno, płakać nie będę. Krzyż im na drogę.