Cuda niewidy w angielskim supermarkecie i warzywniaku

Cuda niewidy w angielskim supermarkecie i warzywniaku


Zakupy w sklepie osiedlowym to dla mnie żelazny punkt każdej wycieczki. Zaszywam się między półkami, podglądam miejscowych i analizuję różnice międzykulturowe ;-) Prawda jest taka, że w Londynie mam tak przy każdej wizycie w sklepie na rogu, bo każdy, nawet najmniejszy sklep ma prawdziwe cuda i niewidy na półkach.

Londyn jest niesamowicie zróżnicowany pod względem kulturowym i rasowym, a przecież każdy z nas emigrantów chce od czasu do czasu sięgać po produkty kojarzone z domem czy Ojczyzną.

Prośba – jeśli rozpoznacie na zdjęciach niecodzienne warzywo czy inną podnietę kulinarną, a wiecie co się z tym robi w kuchni – dajcie znać! Linki do przepisów także mile widziane :D Lubię poszerzać horyzonty, także w kuchni!

Zacznijmy od Waitrose, dział warzywny po prawej od wejścia. Pamiętam, że po przeprowadzce uderzyło mnie, że bardzo dużo warzyw i owoców w Anglii jest pakowanych w folię. Sporo jest też przygotowanych do podgrzania i podania na talerz, na to jest tutaj ogromny popyt. Na przykład ziemniaki, czego do dzisiaj nie mogę pojąć…IMG_3792 IMG_3771IMG_3769Uwielbiam to, że można tu kupić grzyby w najróżniejszych odmianach, o każdej porze roku. Na przykład te brązowe z półki poniżej są niesamowicie aromatycze i kiedy dodaję je do makaronu, to trochę się czuję jakbym wsuwała runo leśne :D IMG_3767W niektórych przypadkach pakowanie w folię jest bardzo wygodne (drogie też, ale cóż..), bo zamiast batona można kupić ananasa lub arbuza gotowego do spożycia na miejscu.
IMG_3773

Sałatki albo inne przygotowanie na miejscu produkty jak hummus czy zupy, mają na etykiecie bardzo dokładne informacje na temat zawartości wartości odżywczych. To jest naprawdę super!
1Anglicy niewątliwie cenią łatwość przygotowania – dlatego w każdym markecie znajdziecie mnóstwo produktów gotowych do upieczenia czy podgrzania. Muszę przyznać, że zwykle są to dania bardzo dobrej jakości, a mięsa i ryby pierwszego sortu. Po co się więc męczyć, jak nie wiesz jak przyprawić rybę kiedy można ją kupić w zestawie z masełkiem? ;-)
IMG_3782Sosy to jest temat rzeka. Nie wiem jak to możliwe, ale w każdej angielskiej kuchni w jakiej byłam, znajdowało się co najmniej kilkanaście różnych sosów, minimum: sos chilli w 15 odmianach, HP sauce, sos sojowy. To wszystko mamy nawet w kuchni pracowej! Poza tym – na zdjęciu poniżej chilli, bacon i chorizo dżem. Padam :D
2Chipsy – kolejny temat rzeka. W większych marketach znajdziesz całe rzędy regałów tylko z chipsami, to jest istne szaleńtwo. Pakowane po 10 paczek, po 20… Od jakiegoś czasu jest szał na popcorn w różnych smakach, jest to niby mniej kaloryczna i zdrowsza alternatywa dla chipsów.
3

A wiecie, że Anglicy szaleją za płatkami śniadaniowymi i owsianką? Tej ostatniej znajdziesz niezliczone odmiany na półkach. Można kupić popakowaną w pojedyńcze porcje, którą zalewa się mlekiem i podgrzewa w mikrofali… jest to super ławe i zdrowe śniadanie dla leniwych :-) (tzn. nasze przez pierwsze kilka miesięcy w Anglii…) Zdjęcie poniżej – marka Oat So Simple – to właśnie te saszetki. Pycha.
4
Mniej więcej w tym momencie ochroniarz zauważył, że robię zdjęcia i poprosił mnie o zaprzestanie ;-) Także poszliśmy do kasy i postanowiliśmy w drodze powrotnej zajść jeszcze do naszego warzywniaka.
A tam – może ze 30% produktów rozpoznaję, reszta to dla mnie niestety czarna magia. Czy ktoś wie do czego służy olej palmowy? 7

Albo proszę – liście winogrona, ajvar (om nom nom nom!) i… no właśnie, co?
6

Poza tym – mnóstwo świezych, pachnących owoców i warzyw. Te papryki poniżej ze zdjęcia pachną tak intensywnie, że można je stawiać w kuchni jako odświeżacz do powietrza :D
IMG_3836 IMG_3831 IMG_3839

Na koniec, mój ulubiony dział – napoje!!! Ostatnio szaleję za wodą kokosową – pycha! Ale nie ta z supermarektu, tylko z mojego sklepu osiedlowego.
10 IMG_3842Tego powyżej jeszcze nie piłam, ale wygląda obłędnie, także pewnie zaopatrzę się następnym razem.

Jeśli chodzi o sprawy kulinarne, to nie wcale nie trzeba się ruszać w świat, żeby próbować smaków z najróżniejszych zakątków Ziemi. Londyn w tym sensie jest centrum świata :-)

  • Olej palmowy służy do tego, żeby go unikać.

    • Pablos

      całkowicie się zgadzam najbardziej szkodliwy ale też najtańszy w otrzymywaniu tłuszcz roślinny

  • Basik

    To zielone, długie a’la groszek to jedna z odmian bobu, po angielsku broad bean. Guava to owoc tropikalny, można go jeść na surowo, dodawać do sałatek lub robić z niego przetwory ( jak dżem itp) a karczochy można gotować, smażyć lub zapiekać, w całości ( jeśli małe) lub nadziewać i podawać do dań głównych z sosami jak gotowane warzywa lub w sałatkach np. z makaronami, jajkiem , pomidorami itp.

  • Iza Bogucka

    Marta, a czego konkretnie nie poznajesz (albo nie wiesz, jak to podać) poza tym, co jest w słoiku? To chyba jakaś pasta z bakłażana, ja bym spróbowała, czy do smarowania chleba się nada ;)

    • No a ten zielony długi ala groszek na zdjęciu podwójnym, z sałatką? Albo pod papryką po lewej, zielone okrągłe, w folii?

      Karczochy na przykład poznaję, ale nie wiem co z nimi robić…

      • To zielone w folii występuje w Portugalii pod nazwą xuxu (czytaj szuszu). Po ugotowaniu smakuje trochę jak ziemniak.

      • Basik

        To zielone, długie a’la groszek to jedna z odmian bobu, po angielsku broad bean.

    • Mam jeszcze zdjęcia guavy, której nazwa mi coś mówi, ale za cholerę nie mogę skojarzyć.

      • Iza Bogucka

        Guawę jesz jak jabłko, tylko wydaje mi się, że musi być obrane :)

        Karczochy są super. Możesz je ugotować jak kalafiora, najpierw zjada się liście (obrywasz palcami, a serce trzeba już sztućcami. W knajpach czasem do karczocha podaję sie miseczkę z wodą – do obmycia palców. Instrukcja obsługi: https://www.youtube.com/watch?v=OoCkmIqISsY

      • Dzięki Iza, na pewno spróbuję karczocha :)

    • To jest pasta z bakłażana dokładnie, u mnie w Turcji podaje się to jako przystawkę na zimno albo ciepło. Patlican to znaczy właśnie bakłażan :) Do chleba może niekoniecznie, chyba że będzie to cienki placek typu „tortilla” albo coś tego typu (taki chlebek w Turcji nazywa się lavas i pewnie na bank jest w Anglii :))

      • ps. fajny pomysł na wpis, chyba poszukam rozmaitych dziwnych rzeczy na tureckich półkach i straganach ;)

      • No jasne, że jest, nawet w tym samym sklepie :D Dziękuję bardzo, kupię ten krem bakłażanowy następnym razem, bo uwielbiam to warzywo <3

    • A z kolei to co jest na zdjęciu tytułowym po prawej to serek cypryjski haloumi, w Turcji występuje pod nazwą hellim. Jest słonawy, na zimno specyficznie sprężysty, dobry na kanapki, z kolei na ciepło genialny z grilla!! Lekko „podsmażony” na patelni można wrzucić później do sałatki, jest po prostu boski!

      • Dzięki, już mi świta, wydaje mi się, że kojarzę szaszłyki z tym serem :D Pyyycha!

  • Iza Bogucka

    nie kupujcie oleju palmowego :P chyba, że chcecie stopy nakremować

  • Dominika B.

    Runo leśne, ubawiłam się do łez ♥ A olej palmowy to tłuszcz i jednocześnie przyprawa, ale podobno jest bardzo niezdrowy ze względu na wysoką zawartość nasyconych kwasów tłuszczowych…

  • Marcin

    Najlepsza przyprawa w Anglii to: Levi Roots Reggae Reggae Sauce Jerk BBQ