Czy masz problem z alkoholem? 8 niepokojących oznak

Czy masz problem z alkoholem? 8 niepokojących oznak


Od wielu lat zajmuję się tematem alkoholizmu. Na studiach robiłam cały moduł, czy też specjalizację z tego zagadnienia, ale oprócz tego od lat zgłębiam istotę problemu. Umiem się też postawić i zrozumieć osoby w każdej pozycji w trójkącie: alkoholika, partnera alkoholika i dziecka alkoholika.
Do rzeczy.

Jako że znajomi i rodzina wiedzą, że się na tym znam, to często mnie zagadują, że się zastanawiają czy nie piją za dużo, szczególnie kiedy są po alkoholu. Niby się śmieją, niby ich to wcale nie dotyczy i tylko się interesują, ale bardzo często w ich oczach widzę strach. W Polsce świadomość tego problemu jest całkiem duża (w porównaniu do UK, ale o tym zaraz). Jesteśmy miejscem na psychologicznej mapie świata, gdzie alkoholizm, leczenie, skutki rozłożono na czynniki pierwsze. Każdy może też skorzystać z darmowej pomocy – leczenie szpitalne, AA, grupy wsparcia Al-Anon dla żon/partnerek, DDA czyli grupy dla dzieci alkoholików.
Nie oznacza to oczywiście, że nie jest to temat tabu, ale mam wrażenie że ogólna wiedza o temacie jest większa.

Więcej na ten temat w moim artykule: Czyba jestem uzależniony. Gdzie szukać pomocy?

W UK jest inaczej. Pierwsze co mnie bardzo zdziwiło, to fakt, że tutaj nikt się nie przyznaje, że ma kaca. Kiedy następnego dnia w pracy spotykałam ludzi, których dzień wcześniej widziałam, co tu dużo mówić, pijanych to mówili że:
– nie mają kaca, boli ich tylko głowa,
– nie wypili za dużo, źle się czują bo jedli późno,
– po prostu się nie wyspali i są zmęczeni.
Nie mogłam uwierzyć, potem myślałam że to tylko tak w moim środowisku pracowym, ale teraz już wiem, że to powszechne zachowanie.
Nie przyznają się, że mają kaca, ale równocześnie nie mają problemu, żeby powiedzieć że pili aż się porzygali. Nie mieli też problemu, aby przyznać że jak codziennie przed snem nie wypiją kilku browarów, to nie zasną.

Ciężko mi to obserwować, bo ja widzę co się dzieje i boję się o ich przyszłość. Oni już przeszli tą niewidzialną granicę, raczej już są po stronie problemu.

Jak sprawdzić, czy Ty lub ktoś Tobie bliski ma problem z alkoholem?

1.Najważniejsze pytanie na jakie musisz sobie odpowiedzieć brzmi: czy alkoholi Ci w życiu w czymś przeszkadza?

Zdarzyło się nie pójść do pracy bo kac był za duży?
Nie dopełnić obowiązków czy obietnic?
Często nie możesz prowadzić samochodu, bo ciągle jesteś po piwku albo na kacu?
Obiecujesz sobie, że w weekend odwiedzisz babcię/rodziców/znajomych ale nie możesz się wybrać bo ciągle imprezujesz/piwkujesz?

2. Jeżeli zdarzyło Ci się cos tak poważnego jak odebranie prawa jazdy/ograniczenie władzy rodzicielskiej/strata pracy z powodu alkoholu to sugeruje się głęboko zastanowić nad tym, czy przypadkiem nie tracisz kontroli nad swoim życiem.

3. Już się zastanawiałeś/łaś nad tym czy przypadkiem za dużo nie pijesz.

To jest punkt sporny, bo na przykład możesz się zastanawiać bo masz w otoczeniu osobę nadużywającą alkohol, albo masz taką historię w rodzinie, wtedy naturalne jest, że temat jest Ci bliższy. Ten punkt jest ważny i o nim piszę, bo zazwyczaj na tym etapie ludzie chcą sięgnąć po więcej informacji, albo szukają porady… wtedy też często trafiały do mnie.
Ten punkt jest ważny tylko przy kombinacji z innymi.

4. Ktoś Ci zwrócił na to uwagę, że być może za dużo imprezujesz/piwkujesz/pijesz.

Tego nie można lekceważyć. To właśnie najczęściej bliscy zauważają pierwsi.
Już jedziesz na pomarańczowym.

Zielone zgasło.

5. Zdarza Ci się nie pamietać co robiłeś/łaś po alkoholu.

Albo wstydzić się tego co znowu nawyprawiałeś/ łaś.
Możesz też uważać, że bez alkoholu nie masz “gadki”, albo jesteś zbyt nieśmiały/a i alkohol dodaje Ci odwagi.

6. Musisz pić coraz więcej, żeby się upić.

To jest charakterystyczne, nie tylko u osób uzależnionych od alkoholu, ale także od narkotyków czy nawet pornografii. Dawka musi być coraz większa, być może przerzuciłeś/ łaś się na wódkę/whiskey/gin bo piwem się już “tak łatwo” nie upijesz.

7. Obiecałeś/ łaś sobie (lub komuś), że się nie upijesz na imprezie/w weekend czy na weselu ale nie udało Ci się dotrzymać obietnicy.

Być może już nie pierwszy raz…
Oczywiście masz świetną wymówkę – bo przecież tak namawiali. Bo jak to nie wypić przy takiej okazji. Oj daj spokój, miałem/miałam odpuścić taką imprezę? Przecież Xxxx ma wesele/parapetówkę raz jeden jedyny raz. Byłem/ byłam przy okazji w sklepie po chleb, była promocja to kupiłem/ łam piwko, daj spokój.
Następnym razem sobie odpuszczę.
A wymówki za każdym razem robią się coraz bardziej wyrafinowane.

8. Masz objawy odstawienia alkoholu.

Na przykład po suto zakrapianym weekendzie. Albo wakacjach.

Jeśli masz objawy odstawienia alkoholu: czujesz się trochę jakby przeziębiony/na, poddenerwowany/na, nie możesz zebrać myśli. Czasami też występują nudności i wymioty. Proszę Cię, zgłoś się do specjalisty.

Jeśli możesz odhaczyć trzy z powyższych punktów to co najmniej zastanów się nad tematem alkoholu w Twoim życiu.

Najlepiej zrób sobie miesiąc, dwa przerwy.
Niewyobrażalne?
To oznacza, że potrzebujesz co najmniej pół roku przerwy.
Nie do pomyślenia?
Zgłoś się do specjalisty.

No dobra, a ile to jest za dużo?

No na pewno za dużo to jest codziennie. Nie ma znaczenia w jakiej ilości, jeżeli codziennie pijesz alkohol, nawet lampkę wina, zrób sobie solidny rachunek sumienia.
Co weekend – też za często, w szczególności jeśli czekasz na te weekendowe piwko/ winko z utęsknieniem. Odliczasz dni do kolejnej imprezy. Jeżeli w weekend wypada Ci coś i nie możesz wypić, jesteś zły/ zła. A co najmniej niezadowolony/a.

Okej, jesteś zaniepokojony/na? Nie masz z kim pogadać?

Nie chcę Cię z tym zostawić.
Napisz do mnie na maila hytysz [m a łpa] marta.ninja, na pewno Ci odpiszę, możemy też umówić się na rozmowę na skype. Pomogę ogarnąć chaos w głowie, zastanowić się “czy to już” i ewentualnie znaleźć dobrego specjalistę.

  • Piotr Pelpliński

    prosze o jakąś rade

  • shoshana

    Znam ten problem doskonale. Może i sama nigdy nie byłam uzależniona, ale pamiętam jak mój współlokator wpadł w problem alkoholowy. Mieszkanie studenckie, piwka codziennie.. nawet się tego nie zauważało. Ja w końcu zdecydowałam się zrobić ten rachunek sumienia, znalazłam pracę i zaczęłam dojrzalej podchodzić do życia. On wpadał w depresję, której reszta nie zauważała. Kiedyś weszłam do jego pokoju i zauważyłam mnóstwo butelek po wódce, winie i innych. Nawet nie wiem kiedy to się stało. Całą ekipą zawieźliśmy go do ośrodka Wiosenna, gdzie pozostał na kilka tygodni. Teraz już wrócił do nas. Wszyscy dostaliśmy nauczkę i w mieszkaniu już nie pijemy wcale żeby nikogo przypadkiem nie kusiło.